|
Strona 2 z 4 elinkajio: Czy zabezpieczenie DRM odpowiada artystom? Czy sa podejrzliwi i nieufni? Marcin Jędrych: System DRM jest w tej chwili najbezpieczniejszym systemem (bynajmniej jeżeli chodzi o zabezpieczenie plików w ramach platformy Windows). Wszystkie największe wytwórnie światowe w pełni akceptują ten system. I dzięki temu sprzedaż tych plików jest możliwa, bo nie ma obaw o ich dalsze nielegalne rozpowszechnianie. Każdy użytkownik kupując plik zakodowany systemem DRM, otrzymuje specjalną licencję do tego pliku, która jest przypisana tylko i wyłącznie do danego użytkownika i jego komputera. Ma ściśle określony zakres wykorzystania danego pliku: np użytkownik kupuje utwór w licencji do którego określone jest, że może ten utwór dwukrotnie "wypalić" na płycie CD oraz dwukrotnie przenieść go na inny przenośny odtwarzacz. Po wykonaniu tych operacji, i wykorzystaniu limitu, plik może być tylko odtwarzany na komputerze użytkownika który go zakupił.
JW23: przy zakupie muzyki przez internet, co stanowi, że jest ona oryginalna? gdzie hologram? Jak udowodnic np. po 2 latach, ze kupilem z melo.pl, a nie pobralem z Kazza? Marcin Jędrych: Dlatego że plik pobrany z Melo.pl jest zakodowany w systemie DRM. I po każdej transakcji zakupu licencji pozostaje ślad, który łatwo później pokazać.
mikronon: Kiedy INTERIA.PL uruchomi mozliwosc sciagania plikow (kupowania ich) tak, by mozna bylo to wrzucic na Ipody? Marcin Jędrych: Z tym na razie będzie problem. iPody mają inny system zabezpieczania plików niż stosuje INTERIA.PL w Melo.pl. Sprawa jest bardziej "globalna". iPody pracują pod platformą Mac. DRM jest systemem platformy Windows. Na razie sytuacja jest patowa, a wręcz staje się coraz bardziej skomplikowana. Ostatnio duże koncerny płytowe wprowadziły zabezpieczenie uniemożliwiające kopiowanie wyprodukowanych przez siebie płyt właśnie na iPody. Chodzi jak zawsze o pieniądze.
Sylka*Vanillka: Czy opłaca się sprzedawać muzykę w Internecie? Marcin Jędrych: Przykład iTunes pokazuje że tak. I wierzę że w Polsce też tak się stanie. Choć na pewno trzeba będzie jeszcze na to poczekać.
marcinwita24: a czy udostepnianie legalnych plikow w internecie jest przestepstwem? Marcin Jędrych: To zależy , co oznacza słowo: LEGALNY. Jeśli ktoś nagrał WŁASNĄ piosenkę, i chce się nią podzielić ze wszystkimi, którzy są użytkownikami internetu, to oczywiście może to zrobić. Musi tylko mieć świadomość, że jak piosenka rozejdzie się po sieci, to już nigdy nie zarobi na niej ani grosza. Natomiast dystrybucja muzyki oparta jest na szczegółowych i obszernych umowach z właścicielami praw do konkretnych utworów. I tylko na tej podstawie można te pliki dystrybuować.
elinkajio: Czy rynek sprzedazy muzyki w internecie bedzie sie tak rozwijal jak np. w USA? Jakie Pan widzi przeszkody? Marcin Jędrych: Zacznijmy od tego, że sprzedaż muzyki w formacie cyfrowym zwiększyła się trzykrotnie, do poziomu 6% wartości światowej sprzedaży detalicznej (to informacje dotyczące muzyki na świecie). Jeżeli chodzi o Polskę, to ten rozwój i poziom sprzedaży ciągle się powiększa, ale na pewno potrwa to znacznie dłużej niż dzieje się to chociażby w Europie Zachodniej. Problemem jest kwestia pewnych przyzwyczajeń i nawyków związanych z dostępem do muzyki. Ale wydaje mi się, że coraz więcej osób chce być "legalnymi" i posiadać oficjalne pliki w swoich komputerach.
JW23: Co raz więcej osób, także z branzy muzycznej,docenia potęge internetu. Sposoby na zwiększenie sprzedaży są różne. Jak sie Panu podoba "rozerotyzowana" Ewa Sonnet. Dobry to piar? Marcin Jędrych: Każdy sposób na promocję jest dobry - jeżeli prowadzi do założonego celu. Nie jest to nic nowego w branży muzycznej. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat historii muzyki było wiele skandalizujących okładek, awantur i innych wydarzeń, które zwracały uwagę na danego artystę. Jest tylko jedna kwestia, czy taki agresywny "PIAR" zostanie przez użytkowników zaakceptowany i czy wpłynie na sprzedaż danego tytułu.
|