Jak ustrzec się kłopotów?
Banki na podstawie zawartej w umowie cesji wierzytelności (art. 509 Kodeksu Cywilnego) mają prawo przenieść wierzytelność na osobę trzecią, nawet bez zgody dłużnika. Przedawnienie długu następuje po trzech latach, jeśli nie doszło do podpisania żadnych umów... Pacta sunt servanda – to niepodważalna zasada rządząca światem finansów. Jeśli pożyczasz, to oddawaj. Teoria jak zwykle jest prostsza niż praktyka, ponieważ z powodu niepełnej komunikacji między bankiem a klientem może dojść czasami do nieprzewidzianych zaległości. A kiedy firma windykacyjna puka do drzwi, często jest za późno.
Bankowe długi mogą dosięgnąć nawet po latach
Pan Tomasz z Poznania zaciągnął kredyt ratalny w
Lukas Banku. Jego zdaniem wszelkie opłaty były dokonywanie bez
większych spóźnień. Tylko kilka razy zanotował tygodniowy poślizg.
Termin spłaty kredytu minął w lipcu 2007 roku. Na początku tego roku
otrzymał list z firmy windykacyjnej SeCapital w sprawie
nieuregulowanego długu. Opiewał on na kwotę około 270 zł, kiedy rata
zaciągniętego kredytu wynosiła niewiele ponad 100 zł. W dokładnym
wykazie dołączonym do pisma wyróżnione zostały poszczególne opłaty:
Lukas Bank zaksięgował niezapłacone odsetki w kwocie 3 zł, do tego
dodał odsetki karne – 1 zł, koszty interwencji telefonicznych i
listowych - 30 zł oraz enigmatyczne "inne" - 8 zł, co łącznie daje
kwotę 42 zł. Skąd więc naliczony przez windykatorów dług? Ich zadaniem
230 zł wynosiły koszty prowadzania rachunku otwartego przy podpisywaniu
umowy kredytowej, ponieważ dopiero całkowite rozliczenie kredytu
powoduje zamknięcie rachunku. Klient nie wypiera się opóźnień w
przypadku spłaty niektórych rat, jednak dlaczego upomnienie od firmy
windykacyjnej przyszło dopiero teraz?
Z
podobnymi problemami musiało zmierzyć się wielu klientów Lukas Banku,
którzy wzięli kredyt ratalny. Dokumentacja banku potwierdza, że wysyłał
on monity do swoich klientów, jednak robił to listownie za poleceniem
nadania, nie zaś za potwierdzeniem odbioru. W ten sposób domniemywał,
że dotarły one do dłużników. Ze względu na różne zdarzenia losowe mogły
przecież dostać się do nieodpowiednich rąk. Oczywiście to na kliencie
ciąży obowiązek zgłoszenia zmiany adresu korespondencyjnego.
Zastanawiający jest jednak fakt, że monity od banków zdaniem klientów
nie dotarły pod właściwy adres. Jednak pisma z firmy windykacyjnej
SeCapital nie miały z tym najmniejszych problemów. Z kolei przypadek
pana Piotra pokazuje, że choć w umowie kredytowej podany był adres
zameldowania u jego rodziców, to list przypominający o spłacie od firmy
windykacyjnej znalazł go w nowym mieszkaniu.
|
„Firma
SeCapital S.a R.L. jest spółką sekurytyzacyjną należącą do Grupy
Kapitałowej KRUK. Spółka ta zajmuje się inwestowaniem w wierzytelności.
Natomiast KRUK S.A. świadczy na rzecz SeCapital usługi windykacyjne. W
praktyce wygląda to tak, że SeCapital jest wierzycielem, który zleca
działania windykacyjne firmie KRUK. Zatem pierwsze pismo informujące o
nabyciu wierzytelności pochodzi od wierzyciela, natomiast następne
pismo pochodzące od firmy KRUK informuje, że na zlecenie wierzyciela
ten podmiot odpowiada za kontaktami z dłużnikami.”
Grzegorz Koźmiński, Specjalista ds. PR, KRUK S.A.
|
Niektórzy
klienci Lukas Banku z niepoprawnie spłaconymi kredytami ratalnymi po
kilku latach ponownie pożyczali pieniądze w bankach bez najmniejszych
problemów. Powinni oni figurować na „czarnych listach”. Nie znaleźli
się również na listach BIKu, który pierwsze umowy w sprawie zbierania i
udostępniania informacji z bankami podpisał w 2001 roku.
Prawo
bankowe stanowi, że to klient powinien „dopomnieć” się o dokumenty,
potwierdzające spłacenie kredytu. Wiedza o niespłaconych terminowo
ratach również powinna go skłonić do odwiedzin w oddziale banku. Nie
podlega to dyskusji. Trudno jednak przejść do porządku dziennego nad
informacją, że klient dla 40 zł narażałby się na znaczny wzrost długów
i szarpaninę z firmą windykacyjną. Jest to po prostu nielogiczne.
Jedną
z kontrowersyjnych kwestii stanowi również art. 11 umowy o zakup
towarów / usług. Stanowi on, że „strony umowy ustalają, że gdy w chwili
rozliczenia kredytu, nadpłata lub niedopłata na rachunku nie przekroczy
5 - krotności opłaty za wydanie listu poleconego, opłata ta nie będzie
pobierana". Pani Jolanta otrzymała następujące rozliczenie swojego
zobowiązania: odsetki naliczone przez bank - 0,06 zł plus odsetki karne
9,65 zł. Kwota nie przekracza 5 - krotności kosztów wysłania listu
poleconego, za który obecnie trzeba zapłacić około 4 zł. Jednak
doliczając do tego wysłane monity (opłata wynosi 30 zł), otrzymamy
kwotę wyższą.
Otrzymana odpowiedź z banku nie rozwiewa wątpliwości. Marcin Pawelec,
Specjalista
ds. Public Relations Lukas Banku napisał, że zapis ten jak najbardziej
obowiązuje. Jednak w przypadku opóźnień w spłacie rat Lukas podejmuje
interwencje czy to telefoniczne czy też pisemne, za które zgodnie z
umową i Tabelą Opłat i Prowizji pobiera opłaty, obciążające rachunek
kredytu. Powodują one zwiększenie się niedopłaty, która może
przekroczyć wskazany limit. Czy w takim razie nie należałoby umieścić
ich w ogólnym rozliczeniu pod inną nazwą? Na przykład koszt monitów
wysłanych w trakcie spłacania rat kredytu. Obecnie stosowany zapis
sugeruje bowiem, że upomnienia zostały wysłane już po dokonaniu
ostatniej wpłaty, co może sugerować „naginanie” kosztów dla potrzeb
banku.
Banki na podstawie zawartej w umowie
cesji wierzytelności (art. 509 Kodeksu Cywilnego) mają prawo przenieść
wierzytelność na osobę trzecią, nawet bez zgody dłużnika. Co jakiś czas
dokonuje on przeglądu swojego portfela kredytowego, sprzedając część
przeterminowanych kredytów. Przed sprzedażą wierzytelności firmie
windykacyjnej bank przesyła do klienta pismo z informacją o takim
zamiarze i wezwaniem do zapłaty. Jeśli klient nie ureguluje we
wskazanym terminie należności lub nie podejmie działań wyjaśniających z
bankiem, dług zostaje sprzedany. W takim przypadku pierwsze pismo ze
strony firmy windykacyjnej traktuje się również jako informację o
przekazaniu wierzytelności na inny podmiot. Wyrok Naczelnego Sądu
Administracyjnego z dn. 6 czerwca 2005 roku (sygn. Akt I OPS 2/2005)
wyraźnie określa, że przy przekazywaniu danych firmom windykacyjnym
należy wyważyć między ochroną ich praw i wolności obywatelskich oraz
prywatnością a interesami wierzycieli.
Przedawnienie
długu następuje po trzech latach, jeśli nie doszło do podpisania
żadnych umów czy dokonywania wpłat. Raty kredytu przedawniają się po
tym samym okresie. Sprzedaż wierzytelności firmie windykacyjnej nie
wpływa na odnowienie biegu przedawnienia. Prawo polskie nie przewiduje
nakazu poinformowania dłużnika o tym, że jego dług uległ przedawnieniu.
Jest to kolejna luka, wprowadzająca dodatkowe komplikacje i
utrudniająca komunikację. Bank ma również możliwość wystawienia nakazu
zapłaty z klauzulą wykonalności, który jest ważny przez 10 lat.
Istnieje możliwość jego wznowienia po upływie tego terminu, co w
praktyce oznacza, że wierzytelności nie ulegają przedawnieniu.
|
„Podnoszenie
zarzutu przedawnienia przez dłużnika w postępowaniu polubownym i
pozasądowym nie wywołuje żadnych skutków prawnych. Przedawnienie
roszczenia nie wpływa bowiem na istnienie wierzytelności i prawo
wierzyciela do domagania się zapłaty długu. Nawet w przypadku
przedawnienia roszczenia wierzyciel lub podmiot działający w jego
imieniu ma pełne prawo dochodzić zapłaty należności, zarówno w
postępowaniu polubownym, jak i sądowym. Przedawnienie jest bowiem negatywną przesłanką procesową, której sąd nie uwzględnia z urzędu.
Innymi
słowy, po upływie terminu przedawnienia wierzyciel lub reprezentująca
go firma windykacyjna wciąż ma prawa zwracać się do dłużnika o spłatę
długu. Po upływie terminu przedawnienia roszczenie nie wygasa, ale
staje się tzw. zobowiązaniem naturalnym (art. 411 kc). Dług pozostaje długiem i nie znika, bo przecież należności powinny być regulowane niezależnie od momentu, w którym powstały.
Sprawa
taka może także trafić do sądu. Jeśli w trakcie postępowania sądowego
dłużnik sam nie podniesie zarzutu przedawnienia, zarzut ten nie jest
brany pod uwagę przez sąd z urzędu. Tak więc w wyniku wyroku sądowego
sprawa następnie może zostać skierowana do egzekucji komorniczej.”
Grzegorz Koźmiński, Specjalista ds. PR, KRUK S.A.
|
Osobnym
tematem jest działalność firm windykacyjnych.
Powinny one być
„uruchamiane”, gdy przychodzi ściągnąć wierzytelność od opornych
klientów. A czy do tej kategorii można zaliczyć osoby, które
najzwyczajniej w świecie nie wiedziały o nieprawidłowo spłaconych
wierzytelnościach? Spektrum działań windykatorów jest szerokie: od
wywiadu gospodarczego i monitoringu, czyli ogólnie pojętych czynności
prewencyjnych, poprzez interwencję we wczesnym stadium przeterminowania
i działania pozasądowe, aż po reprezentowanie klienta podczas
postępowania egzekucyjnego. Firma windykacyjna może również zatrudnić
detektywa, którego ustalenia będą pomocne w przypadku, kiedy dojdzie do
egzekucji komorniczej. Nie ma on jednak prawa wchodzić do mieszkania
klienta banku bez jego wyraźnej zgody, gdyż nie posiada on uprawnień
policji czy innych służb mundurowych. Współpraca z nim może odbywać się
tylko na zasadzie dobrowolnej. Pierwszy etap odzyskiwania niespłaconych
wierzytelności powinien odbywać się na drodze polubownej. W styczniu
tego roku wydano wyrok w sprawie nieprawidłowości stosowanych przez
windykatorów, takich jak zastraszanie, wywieranie presji oraz
nierzetelne informowanie o konsekwencjach niespłacenia długu oraz
zawyżanie jego wartości. Prezes Urzędu Ochrony Konsumentów i
Konkurencji Marek Niechciał nałożył na Ultimo i Kruka prawie 600 tys.
kary. Decyzja UOKiK nie jest jeszcze prawomocna i przysługuje od niej
odwołanie do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Nie jest to
pierwszy wyrok w sprawie firm windykacyjnych – dwa lata temu uznano, że
stosowanie znaków graficznych, treści i haseł, które wywołują strach u
dłużników jest niedozwolone. Działania firm windykacyjnych są
regulowane dzięki Zasadom Dobrych Praktyk opracowanym przez
Konfederację Przedsiębiorstw Finansowych, zrzeszającą 70 procent rynku
usług windykacyjnych. Sąd wydał wyrok (sygn. XVII A na 95/05) w sprawie
firma windykacyjna kontra Urząd Ochrony Konsumentów i Konkurencji, w
którym stanowi, że doliczanie dłużnikowi kosztów windykacji jest
niezgodne z prawem.
- Tylko sąd może zmusić nas do ujawnienia wartości posiadania.
- Tylko komornik na postawie wyroku sądu może zająć majątek.
- Firmy windykacyjne nie mają uprawnień do występowania z wnioskiem o zamieszczenie danych w BIK.
- Firmy windykacyjne nie mają uprawnień do występowania do ZUS czy innego urzędu o ujawnienie źródeł majątku dłużników.
|
Do
najczęstszych naruszeń przepisów w przypadku firm windykacyjnych należy
nieprzestrzeganie przepisu o „mirze domowym”. Jest to przestępstwo
zarówno w wymiarze karnym (art. 193 KK), jak i bezprawie cywilne (art.
23 i 24 KC). Ochronie prawnej podlega swoboda niezakłóconego
korzystania z domu/mieszkania, wolnego od działań osób niepożądanych. W
praktyce oznacza to, że nękanie telefonami z upomnieniami podlega
karze. Należy również pamiętać, że obie strony muszą wyrazić zgodę na
nagrywanie rozmów.
Właściwym do rozstrzygania
kwestii długów jest sąd cywilny.
Jeśli więc sprawa trafi na wokandę,
należałoby przede wszystkim wykazać, że „dłużnik nie uchyla się
notorycznie od świadczenia kwot na rzecz wierzyciela”. Może to w
praktyce oznaczać, że spłaca go kwotami minimalnymi. Najprawdopodobniej
sąd podejmie decyzję o nakazie spłaty zgodnie z możliwościami dłużnika,
utrzymując wysokość spłaty. Dodatkowo ze względu na trudną sytuację
finansową można złożyć wniosek o uchylenie kosztów sądowych i
komorniczych. Należy jednak pamiętać, żeby wykazać się choć odrobiną
dobrej woli i chęć spłacenia kredytu. Koszty komornika stanowią często
30 procent niespłaconej wierzytelności, a składają się na nie m.in.
minimum 15 procent opłaty egzekucyjnej, koszty sądowe, wynagrodzenie
pełnomocnika, koszty klauzuli. Na niewiele się zda przepisywanie
majątku ze względu na istnienie instytucji skargi paulińskiej (art. 527
KC)
Należy o tym pamiętać przed zlekceważeniem firmy windykacyjnej.
Zadłużenia
trzeba spłacać. Kredyt może zaciągnąć tylko i wyłącznie człowiek
posiadający dowód osobisty, a więc zgodnie z literą prawa dorosły.
Dlatego też powinien sobie zdawać sprawę z konsekwencji, jakie niesie
podpis na umowie z bankiem. Z drugiej jednak strony prawo polskie
stawia klienta w sporze z bankiem niemal automatycznie na przegranej
pozycji. Potwierdzenie nadania monitu stanowi dowód w sprawie, że
klient go otrzymał. Sprawa wygląda podobnie w przypadku listów z firmy
windykacyjnej. Dziesięciokrotne wysyłanie ostatecznego upomnienia nie
poprawia ich wizerunku. Karygodne jest również niedoinformowanie
klienta o przedawnieniu się kredytu. Jest to żerowanie na niewiedzy
znacznej części ludzi, którym nie pozostawia się możliwości wyboru.
---
Agata Wojciechowska, Bankier.pl
|