O nowym „otwarciu” Microsoftu
Po październikowym „ukorzeniu się” Microsoftu przed Komisją Europejską można było oczekiwać chwilowego zawieszenia broni. Microsoft już w 2005 roku zobowiązywał się do ustępstw na rzecz otwierania swoich produktów na współpracę z produktami konkurencji. „Zależy nam na umożliwieniu programistom pracy z naszymi technologiami w połączeniu z oprogramowaniem o otwartym kodzie źródłowym, przy jednoczesnej obronie naszego prawa do zachowania własności intelektualnej” - pisano wówczas. Dziś jednak Microsoft zdaje się decydować na podzielenie tym prawem.
Na ile jest to chwyt, mający zadowolić UE i wojującą konkurencję, a na ile rzeczywista zmiana strategii korporacji?
Walka o otwartość
Deweloperzy oprogramowania open source będą mieli ułatwiony dostęp do informacji dotyczących tego, w jaki sposób system Windows komunikuje się z innymi aplikacjami i komputerami. Po wielu latach sporów Microsoft zgodził się na spełnienie warunków antymonopolowej decyzji Komisji Europejskiej z 2004 roku.
Niektórzy mówili, że otwarcie Microsoftu będzie kluczem do trwałego sukcesu firmy. Czy nowa strategia otwartości imponuje w świecie techniki?
Na pewno nie Komisji Europejskiej, która kontynuuje dochodzenie w sprawie powiązań między elementami oprogramowania Windows. „Komisja przyjmie z radością każdy krok w kierunku zwiększenia interoperacyjności” [możliwość wymiany i wykorzystania informacji przez dwa lub więcej systemów. Przyp. tłm.] - głosi oficjalne oświadczenie. „Niemniej Komisja ma na uwadze, że dzisiejsze oświadczenie poprzedzały przynajmniej cztery wcześniejsze, wystosowane przez Microsoft oświadczenia w tej sprawie”
„W toku obecnego śledztwa wokół interoperacyjności, Komisja zweryfikuje, czy Microsoft zastosuje się do antymonopolowych przepisów UE, a także czy cele ogłoszone dzisiaj ulegną zniszczeniu w momencie wprowadzenia w życie, czy też zostaną faktycznie wprowadzone w życie”
Komisja uważa także, że ogłoszenie Microsoftu “nie odnosi się do obciążających domniemań”. Oto punkt, którego nie odpuści rywal korporacji, Red Hat. „Zamiast oferować licencję patentową na protokół informacyjny na podstawie umów licencyjnych, o których wiadomo, że są niekompatybilne z GPL – najszerzej używanym open source na świecie - Microsoft powinien rozszerzyć projekt Open Specification Promise na wszystkie informacje dotyczące interoperacyjności, które dziś obiecał udostępnić” – mówi sprzedawca Linuxa.
“Nie ma innego wyjaśnienia odrzucenia przez Microsoft rozszerzenia projektu Open Specification Promise na tzw. produkty high-volume, jak to, że korporacja nadal zamierza uwiązywać klientów do monopolowych produktów, a konkurencji kazać siedzieć cicho dzięki patentowym pogróżkom” – pisze Red Hat w oficjalnym oświadczeniu.
Nareszcie pokój?
Czy ktokolwiek jest gotów zaufać w tę ciągotę Microsoftu do interoperacyjności? Analitycy udzielili tej inicjatywie ostrożnego poparcia. „Odrzucając całą otoczkę, widać, że Microsoft odpowiada po prostu na rzeczywiste zapotrzebowanie rynku, na otwartość i lepszą współpracę z innymi” - mówi analityk Forreser, John Rymer.
“To oświadczenie oznacza, że szefowie korporacji dostrzegają wartość tego, czego dokonany na polu interoperacyjności i że są gotowi na zinstytucjonalizowanie celów, na które przyświecały im już od pewnego czasu”
Założyciel projektu open source Samba także udzielił Microsoftowi ostrożnego poparcia. „Diabeł tkwi w szczegółach. Jeśli to się uda, świat będzie lepszym miejscem” – mówi Jeremy Allison. “Dla nas nie stanowi to żadnej odmiany, jako że i tak mieliśmy już wszystkie te dokumenty, a obietnica „nie pozywania do sądu” dotyczy tylko niekomercyjnych projektów open source, co wydaje się trochę bez znaczenia. W końcu wszyscy mają teraz dostęp do tych samych informacji, co mnie bardzo cieszy. Może powinniśmy żądać zwrotu pieniędzy?” – dodaje.
Microsoft zapłaci najwyższą karę w historii procesów antymonopolowych w Europie
Microsoft został ukarany za niedostosowanie się do zaleceń Komisji Europejskiej
Wysokość kary była uzasadniona przede wszystkim za racji na okres czasu, jaki firma zwlekała z zastosowaniem się Do zaleceń Komisji Europejskiej (od czerwca 2006 r. do października 2007 roku, przez 488dni) za co zapłaci teraz ponad 899 mln euro. Ta kwota stanowi najwyższą karę w historii Europejskich procesów antymonopolowych. Ignorowanie przepisów i wykorzystywanie przez Microsoft pozycji na rynku przynosiło przez cały ten czas tak kolosalne zyski, że wysokość kary jest i tak „umiarkowana”.
Kara ta do pewnego stopnia nie jest zaskoczeniem. Holenderska komisarz, uzasadniając wyrok, mówiła: „Nie chcemy żadnych obietnic ze strony Microsoftu. Jeśli łamiesz reguły, będziesz na tym przyłapany. I będzie cię to, mój drogi, kosztować”. Jest to widoczny sygnał, że kilkuletnie potyczki z Microsoftem wyczerpały cierpliwość komisarzy. 90 proc. komputerów na świecie używa systemu operacyjnego Windows i - jak dotąd – Microsoft skutecznie blokował współpracę z produktami konkurencji.
Microsoft zaczyna wyraźnie niepokoić się o swój wizerunek. Nawet w opisach w Wikipedii, czyli źródła pretendującego do „bezstronności” Microsoft przedstawiany jest jako zagrożenie dla rynku komputerowego Być może nadchodzi już czas, kiedy uczciwa konkurencyjność okaże się dla koncernu korzystniejsza także finansowo. Oznaczało by to przełom w modelu myślenia korporacyjnego, który mógłby wyznaczyć pozytywny kierunek także w innych branżach, w których zagrożeniem jest monopolizacja.
---
Przygotowała: Kinga Stańczuk
Źródła: www.microsoft.com/poland/centrumprasowe/
www.pcpro.co.uk
„Rzeczpospolita” z dn. 27-02-2008
|