„Do trzech razy sztuka”
W obliczu bezradności przemysłu informacyjnego wobec nagminnego nielegalnego pobierania i przetwarzania plików objętych prawem autorski pojawiają się projekty prawa, regulującego tę kwestię odgórnie. Japonia już przyjęła przepis podobny do tego, jaki teraz jest dyskutowany w UE. Proponowany przepis “trzy razy” został na razie zatrzymany w Parlamencie Europejskim, jako że większość parlamentarzystów głosowała przeciwko odcinaniu nielegalnym użytkownikom plików dostępu do Internetu. “Głosowanie pokazuje, że parlamentarzyści chcą kompromisu pomiędzy interesem posiadaczy praw autorskich a konsumentami,
i że takie środki jak odebranie dostępu do Internetu nie powinny być stosowane” - powiedziała rzecznik UE, Malene Folke Chaucheprat.
O sposobach na łamanie praw autorskich...Głosowanie plenarne nie gwarantuje jeszcze, że taki system nie zostanie ostatecznie przyjęty, ale odzwierciedla sposób, w jaki parlament może zagłosować w sprawie przyszłych regulacji w tym zakresie. Głosowanie było anonimowe, 319 posłów było przeciwko, 297 za wejściem przepisu w życie.
System „Trzech razy” polegałby na tym, że użytkownicy, którzy trzykrotnie zostali by przyłapani na nielegalnym korzystaniu z materiału objętego prawem autorskim, byli by pozbawiani dostępu do Internetu, jest forsowany przez takie instytucje jak Brytyjski Instytut Fonograficzny.
We Francji obowiązuje już podobne prawo, i niewykluczone, że kiedy przyszłym półroczu przejmie prezydencję UE, Francja będzie próbowała przeforsować ten przepis. Francuski przepis został zaakceptowany przez Nicolasa Sarkozy’ego w listopadzie ubiegłego roku, i decyzja ta wywołała burzliwą debatę po drugiej stronie kanału La Mache. Rząd wielkiej Brytanii poważnie rozważał wprowadzenie takiej regulacji u siebie, znalazło się jednak wielu krytyków tego rozwiązania.
Krytyka projektuKrytycy są zdania, że dostawcy usług Internetowych nie powinni stać się internetową policją, a odcięcie dostępu do Internetu może być złamaniem praw człowieka.
Podczas debaty toczącej się wokół tego przepisu w Wielkiej Brytanii, Barry Collins, dziennikarz PC Pro, pisał: „Pomysł, żeby dostarczyciele Internetu kontrolowali ludzi przez ich łącze internetowe przeraża mnie. Musi dochodzić do pomyłek: np. pani Gibbons z Acacia Avenue jako nagminna złodziejka plików, podczas kiedy to 15-letni Billy Smith, chłopak z sąsiedztwa korzystał z tego, że miała niezabezpieczony dostęp do Internetu bezprzewodowego”
Przepis jest również krytykowany przez prawników. Prof. Lilian Edwards, podczas przemówienia w London School of Economics, zaznaczył: „Przepis zawiera błędy. Mówimy o odebraniu dostępu do Internetu być może olbrzymiemu procentowi populacji. Nie będzie publicznego procesu, nie będzie bezstronnych sędziów. Dostarczyciele Internetu nie są policją, a odcięcie dostępu do Internetu wygląda na środek karny”
Istnieje też wiele sposobów na ukrycie nielegalnego korzystania z plików - od maskowania numeru IP po korzystanie z publicznych hot spotów. W samej Francji jest wiele głosów sprzeciwu wobec przepisu. Jeżeli ma zostać przyjęty przez UE, której proces legislacyjny jest wieloetapowy i wiąże się ze skomplikowaną procedurą, wiele kwestii musi być jeszcze udoskonalonych i przemyślanych do końca, bo inaczej w którymś momencie zostanie odrzucony ze względu na zbyt wiele wątpliwości, które cały czas stwarza.
---
Kinga Stańczuk
|