Home  |  Aktualności  |  e-Komunikacja  |  WWW  |  Bezpieczeństwo  |  Linux  |  Programy  |  GSM/UMTS  |  Rozrywka

Meandry podatku Vat

Jak to jest z tym Vatem?

Premier Tusk zapowiadając ratujące budżet podwyżki stawek podatkowych VAT o jeden punkt procentowy obiecywał, że to rozwiązanie jedynie na trzy lata. Tymczasem nowa ustawa przewiduje powrót do 22-procentowego VAT nawet dopiero po ośmiu latach - wynika z oficjalnego rządowego dokumentu, który przeanalizowali ekonomiści Money.


VAT zostanie podniesiony,

jeśli nasz dług publiczny przekroczy w ciągu najbliższych trzech lat 55 procent Produktu Krajowego Brutto. Eksperci alarmują, że ten scenariusz staje się coraz bardziej prawdopodobny i może się ziścić już nawet w 2012 roku. Podwyżka ma dać budżetowi rocznie średnio siedem miliardów złotych dodatkowych przychodów - wynika z obliczeń rządu.

Pierwszą podwyżkę VAT z obecnie obowiązujących stawek: 22-procentowej podstawowej i 7-procentowej obniżonej, na 23 i 8 procent  premier zapowiedział na początku sierpnia.

Wtedy też zapewniał nas, że wzrost podatku jest tylko tymczasowy i po trzech latach stawki z całą pewnością wrócą do obecnego poziomu. Rzeczywiście takie rozwiązania zawiera projekt nowelizacji ustawy VAT, nad którym obecnie pracuje jeszcze Sejm. Jednak choć przepisy te jeszcze nie zostały uchwalone, to rząd już przyjął ich nowelizację.

Pierwotna wersja ustawy zakładała, że jednopunktowa podwyżka, wprowadzana od stycznia 2011, przestanie obowiązywać od 2014 roku. Nowelizacja dodała do niej pięcioletni mechanizm kolejnych wzrostów podatku oraz jego powrotu do stawek 22 i 7 procent.

Gdy polski dług publiczny przekroczy próg ostrożnościowy 55 proc. PKB, w kolejnych latach obligatoryjnie wprowadzane będą kolejne jednopunktowe podwyżki. Po osiągnięciu stawek 25 i 10 procent w następnych latach VAT ma sukcesywnie spadać o jeden punkt procentowy rocznie - aż do obecnie obowiązujących 22 i 7 procent.

W przypadku, gdy próg ostrożnościowy przekroczony będzie w 2011 roku - od lipca 2012 do lipca 2013 roku obowiązywać mają zamiast 23 i 8 procent stawki 24 i 9. Następnie - obligatoryjnie, z mocy ustawy - od połowy 2013 i podczas całego 2014 roku VAT wzrasta do 25 i 10 procent. I nie ma tu znaczenia, jaką wysokość osiągnie dług publiczny w tych latach. To wprawdzie koniec podwyżek - jednak jeszcze nie powrót do obiecywanego 22 i 7 procentowego podatku.

Przez cały rok 2015 obowiązywać mają z powrotem stawki 24 i 9, a przez 2016 rok - 23 i 8 procent. Do obecnej, obiecywanej przez rząd wartości, wrócilibyśmy dopiero w 2017 roku.

Nie jest to jednak scenariusz najbardziej pesymistyczny. Jeszcze dłużej wyższy VAT będziemy płacić w przypadku, gdy próg ostrożnościowy przekroczymy w roku 2012 - wtedy pięcioletnie schodki podatkowe rozpoczną się w 2013 a zakończą w 2017 roku.

W najgorszej wersji natomiast - gdy dług publiczny przekroczy limit w 2013 - do dzisiejszych stawek, powrócimy nie - jak obiecywał Tusk - w 2014, a dopiero w 2018 roku, czyli o cztery lata później.

W uzasadnieniu do ustawy rząd stara się uspokoić podatników, bo dług nie powinien osiągnąć poziomu 55 proc. PKB. Rozwiązania te są jedynie warunkowe - czytamy w uzasadnieniu. Jednak niezależni eksperci są tu mniej optymistyczni. Co więcej - ich zdaniem - grozi nam opcja, w której podwyżka zakończy się w 2018 - czyli najbardziej pesymistyczna.
---
Zdaniem ekonomistów, z którymi rozmawiał Money.pl przekroczenie progu ostrożnościowego jest zdecydowanie bardziej prawdopodobne w latach 2012 - 2013, niż w roku 2011.