Home  |  Aktualności  |  e-Komunikacja  |  WWW  |  Bezpieczeństwo  |  Linux  |  Programy  |  GSM/UMTS  |  Rozrywka

Wyszukiwarka Yahoo!

Raport zysków i strat

Microsoft wycofał się z oferty przejęcia Yahoo! po trzech miesiącach napiętych negocjacji i niepewności. Kto wychodzi z tego z korzyścią a kto woli o całym incydencie zapomnieć? Oto wygrani i przegrani niedoszłej fuzji. Wygrani: * Szef Yahoo!, Jerry Yang, zostanie na stanowisku bez lęku, że zostanie jednym z podwładnych Microsoft albo w ogóle się go pozbędą, kiedy Microsoft postraszy udziałowców zwolnieniami kadry Yahoo. Niemniej Yang jest nadal jest pod presją. Na wielu udziałowcach nie zrobił wrażenia fakt, że Yang zignorował ofertę Microsoftu, a dwa towarzystwa emerytalne z Detroit już pozwały firmę za zawód sprawiony inwestorom. Będzie musiał teraz udowodnić, że miał rację, odrzucając propozycję Microsoftu. 

 * Użytkownicy Internetu: małżeństwo Microsoftu z Yahoo w sposób zasadniczy zredukowałoby konkurencję w Internecie i podzieliło rynek wyszukiwania pomiędzy dwóch graczy: Google i Microhoo. Zważywszy na to, że od paru lat taktyka Microsoftu w Internecie polega na gonieniu Googla, innowacyjność w Internecie mogłaby znacząco osłabnąć, a dwa giganty zdobyłby bezwzględną dominację i pewność, że nikt nie ma takiej bazy użytkowników, aby móc im zagrozić. Tymczasem trójstronna walka zmusza Microsoft i Yahoo by jakoś przechytrzyć Google i daje rynkowi lidera, którego rywale muszą bacznie obserwować.

 * Pracownicy Yahoo: „Yahoo jest w tarapatach i ludzie masowo porzucają firmę” twierdził headhunter z Doliny Krzemowej nie dalej niż w marcu tego roku. Przyczyną miało być niezadowolenie pracowników z perspektywy trafienia na listę płac Microsoftu. Mimo faktu, że na osłodę firma proponowała 1.5milarda dolarów dla pracowników Yahoo, wielu z nich cieszy się z tego, że nie będą zmuszeni odświeżać CV.

Przegrani w walce o Yahoo!

 * Google: Wielkie fuzje w sektorze high-tech są legendarnie trudne. Zajęłoby miesiące, jeśli nie lata, zanim Microsoft i Yahoo udałoby się zintegrować pracowników, markę i technologię obu firm, co dałoby Google więcej czasu na zwiększenie – i tak już olbrzymiego – dystansu wobec rywali na rynku wyszukiwania. W tej chwili musi liczyć się z tym, że Microsoft może znaleźć lepszy sposób na wydanie 44 miliarów dolarów – np. na przejęcie szeregów inżynierów Googla.
 * Steve Ballmer: Firmował projekt kupna Yahoo – i poległ. Dał zarządowi Yahoo dwie opcje do wyboru: albo przyjąć pieniądze, albo podnieść poprzeczkę. Yahoo nie zrobiło ani tego, ani tego. Kiedy nacisk stał się zbyt silny Ballmer odmówił wprowadzenia w życie zapowiedzi, że zwolni zarząd Yahoo, tłumacząc, iż „podjąłby kroki mające na celu uczynienie Yahoo niekorzystnego zakupu dla Microsoftu”. Czas, kiedy Microsoft mógł podporządkowywać sobie rywali poprzez takie napastowanie wyraźnie dobiegł końca.
 * Udziałowcy Yahoo: Microsoft był ostatecznie przygotowany zapłacić 22dolary za akcję. Ostatni raz, kiedy udział Yahoo miał tak wysoką cenę miał miejsce w styczniu 2006, od kiedy cena stale spada – do czasu, kiedy Microsoft nie próbował oczarować Yahoo, rzecz jasna. Oferta firmy oznaczała 70% zysku dla udziałowców Yahoo i jest wątpliwe, czy kiedykolwiek uda się osiągnąć taki poziom własnym wysiłkiem. Udziałowcy mogą jeszcze przeklinać dzień, w którym zapadła decyzja o samodzielności firmy.
---
Kinga Stańczuk / Źródło: www.computerweekly.com